Jak skrócić czas oczekiwania na obsługę

Gość nie mierzy czasu obsługi w minutach, tylko w liczbie momentów, w których czeka i nikt nie zwraca na niego uwagi.

Czekanie ma trzy różne miejsca

Pierwsze: od zajęcia stolika do przyjęcia zamówienia. Drugie: od zamówienia do podania. Trzecie: od poproszenia o rachunek do wyjścia. Tylko środkowe zależy od kuchni.

Pierwsze i trzecie to czekanie na przepisanie informacji, a nie na pracę. To są miejsca, w których da się coś zmienić bez zwiększania obsady ani przyspieszania kuchni.

Dlaczego dodanie kelnera rzadko pomaga

Dodatkowa osoba skraca czas dojścia do stolika, ale nie zmienia tego, że zamówienie trzeba przyjąć, zanieść do terminala i wprowadzić. Przy większej obsadzie rośnie za to liczba kolizji przy jednym terminalu.

Widać to po tym, że w szczycie czas oczekiwania rośnie szybciej niż liczba gości. To jest sygnał wąskiego gardła w jednym punkcie, a nie braku rąk.

Co zmierzyć, zanim cokolwiek zmienisz

Przez trzy dni zapisuj dwie godziny w szczycie: ile minut mija od zajęcia stolika do zamówienia i ile od prośby o rachunek do wyjścia. Wystarczy kartka.

Jeśli suma tych dwóch przekracza dziesięć minut, to jest Twoje wąskie gardło i kuchnia nie ma z nim nic wspólnego. Jeśli nie przekracza, problem jest w kuchni i żadne narzędzie do zamawiania go nie ruszy.

Częste pytania

Czy zamawianie z telefonu nie wydłuża wyboru?

Wydłuża sam wybór, bo gość ogląda kartę spokojnie. Skraca za to całą resztę i to jest korzystna wymiana: gość, który przegląda kartę, nie czuje, że czeka.